824 0

Leki sprawiały, że czułem się nikim. Medyczna marihuana odmieniła moje życie [HISTORIA PACJENTA]

Urodziłem się w Corpus Christi w Teksasie. Obecnie mam 46 lat. Dekadę temu zdiagnozowano u mnie psychozę maniakalno – depresyjną, zespół stresu pourazowego, napady padaczkowe, agresję i wybuchy gniewu. Nie trudno się domyślić, że to była katorga dla moich bliskich. Dla żony, dzieci, przyjaciół, współpracowników. I oczywiście … dla mnie. W pewnym momencie doszło do tego, że każdego dnia zażywałem 18 różnych leków. Czasem kilka na raz na same problemy z agresją. Szkoda, że mi nie pomagały.

Byliśmy w stałym kontakcie z lekarzem. Mój gniew wymykał się spod kontroli. Nieustannie krzyczałem i zdarzało się nawet, że groziłem innym ludziom. Moje życie było kompletnie zniszczone i miałem wrażenie, że leki wszystko pogarszają. Przybierałem na wadze. Nagle z 77 kg zrobiło się 98 kg. W pewnym momencie moi bliscy nie chcieli już ze mną rozmawiać. Bali się mnie…

Leki zawładnęły moim umysłem

Zmieniały moje zdanie i sposób myślenia. Sprawiały, że miałem wrażenie, że wszyscy ludzie są nastawieni przeciwko mnie. Poczułem się bezwartościowy. Nie chciałem już żyć i miałem myśli samobójcze. Przyznaję, dwukrotnie próbowałem się zabić przedawkowując leki na receptę.

Po pierwszej próbie samobójczej przyjęto mnie na oddział psychiatryczny w Mesilla Valley, gdzie na intensywnej terapii spędziłem ponad 2 tygodnie. Czułem drastyczne zmiany w moim ciele spowodowane odstawieniem leków przeciwbólowych. Jednak leki psychotropowe, które mi podawano, w zasadzie sprawiały, że tkwiłem wciąż w tym samym zamkniętym kręgu.

Nic nie było lepiej i nic się nie zmieniało

Zostałem wypisany z oddziału. Dalej przyjmowałem leki psychotropowe, co oznaczało, ze wciąż tkwię w tym samym punkcie. Przepisali mi m.in. Xanax, Tegretol, OxyContin i wiele innych tego typu leków. Czułem się jak chodząca firma farmaceutyczna. Co więcej, gdy brałem te wszystkie medykamenty z jakiegoś powodu moje ciśnienie krwi drastycznie wzrosło. W niedługim czasie wynosiło 198/101 i pozostawało niezmienne. Nabawiłem się migotania przedsionków, którego nie można było kontrolować za pomocą leków, które przyjmowałem.  Dwukrotnie poddano mnie ablacji.

Odstawienie jest po prostu brutalne

Wszystko się skomplikowało, gdy w celu łagodzenia bólu uzależniłem się od leków opioidowych. Kiedy organizm przyzwyczai się do określonej substancji pragnie jej bezgranicznie! Po prostu potrzebuje jej do dalszego funkcjonowania!

Nagle, z niewiadomych przyczyn, zaczynasz się pocić. Jesteś zły, agresywny, masz jednocześnie mdłości, ataki paniki by za chwilę wymyślić jakąkolwiek wymówkę, dzięki której idziesz do lekarza by zdobyć coś, co zniweluje ten „głód”.  Byłem tak uzależniony, że potrafiłem butelkę leku zużyć w ciągu 3 dni, po czym wracałem do gabinetu lekarza prosząc o inny refundowany opioid. Robiłem tak przez lata. Tak bardzo byłem uzależniony.

Tak właściwie dlaczego jest mi to potrzebne?

Smutne było to, że nawet już nie odczuwałem bólu i po prostu nie pamiętałem po co mi te leki są potrzebne. Czułem się tak jakbym był zaplątany w chaszcze. W pewnym momencie zacząłem mieć problemy ze snem, więc przez całą noc łykałem tabletki. Aż do dnia, w którym zdecydowałem, że już wystarczy i przedawkowałem leki nasenne i psychotropowe.

Nazajutrz poszliśmy na grilla do mojej teściowej. Robiłem i mówiłem bezsensowne rzeczy. Bełkotałem, mówiłem sam do siebie. Zachowywałem się tak jakby nic poza mną nie istniało na tym świecie. Momentami przysypiałem.

Żona i dzieci zabrały mnie do domu i położyły do łóżka jednocześnie czuwając przy mnie całą noc i następny dzień. Żona zapytała mnie: „Coś Ty zrobił?, Co brałeś?!”. Powiedziałem jej prawdę. Wytłumaczyłem, że już dłużej nie mogłem tak żyć i chciałem się zabić. Żona dała mi ultimatum – albo pójdę na terapię albo ode mnie odejdzie i zabierze dzieci ze sobą.

Zgłosiłem się do Roswell Treatment Center, w którym ukończyłem terapię. Nigdy więcej nie wróciłem do leków przeciwbólowych na receptę. To była najtrudniejsza rzecz z jaką przyszło mi się zmierzyć – przestać brać opioidy. To jest tak straszne, że nie da się tego opisać. Z biegiem czasu kontynuowałem przyjmowanie leków przeciwpadaczkowych, ale żaden z nich nie działał. Wciąż miałem niekontrolowane napady czasem 4 lub 5 jednocześnie. Najgorzej było kiedy już mijały. Czułem się wtedy jakby potrąciła mnie ciężarówka. Boli każdy mięsień, od stóp aż po opuszki palców. Były chwile, kiedy miałem ochotę się rozpłakać i po prostu umrzeć.

Medyczna marihuana to nie narkotyk!

Pewnego razu córka i zięć zagadnęli mnie na temat medycznej marihuany. Pierwsze co pomyślałem – „Nie zamierzam brać narkotyków!”. Wyjaśnili mi jednak, że marihuany nie można uznawać za narkotyk bo ma właściwości terapeutyczne. Może powstrzymać napady padaczkowe i pomóc w leczeniu objawów wielu innych chorób. Oczywiście podszedłem do tego sceptycznie. Jednak gdy moje napady nie ustawały moja agresja i zmiany nastrojów stawały się nie do zniesienia dla moich bliskich. Porozmawiałem z żoną. Zdecydowaliśmy się wypróbować medyczną marihuanę.

To było jak dotknięcie czarodziejskiej różdżki. Napady zniknęły. Stałem się spokojny, nic mnie nie denerwowało tak jak wcześniej. Nie miałem też ataków paniki i co najważniejsze myśli samobójczych. Czułem się tak zwyczajnie. Normalnie. Nie byłem zależny od jakiegokolwiek farmaceutyku, który by mnie niszczył od wewnątrz.


Jeśli szukasz wysokiej jakości naturalnych kosmetyków z konopi oraz zdrowej żywności i soków koniecznie odwiedź stronę BjoCoCo.com


Wkrótce nadszedł dzień kontrolnej wizyty u lekarza. Zapytali mnie jak działają przepisane leki. Spojrzałem lekarzowi prosto w oczy i powiedziałem „Nie biorę już tego leku od ponad miesiąca. Czuję się dobrze. Moje ciśnienie krwi jest w normie. Nie mam już napadów agresji ani paniki. Napady padaczkowe występują raz na miesiąc o ile w ogóle występują.” Przyznałem się do stosowania medycznej marihuany, którą mogę polecić każdemu z takimi problemami zdrowotnymi jak moje. Doszedłem do wniosku, że muszę podzielić się swoją historią i opowiedzieć jak medyczna marihuana pomogła mi w przeciwieństwie leków farmaceutycznych i ocaliła moje życie.

Życie jest zbyt krótkie

Dlaczego nie korzystać z tego, co wpływa pozytywnie na nasz organizm i zdrowie zamiast uzależniać jak niektóre farmaceutyki? Moja żona na początku była sceptycznie nastawiona bo dorastała w czasach gdy marihuana postrzegana była jako wszelakie zło. Jestem innego zdania. Dla mnie to cud medycyny, który łagodzi mój ból, napady agresji i reguluje ciśnienie krwi.

Ostatnio jednak przeszedłem operację kręgosłupa. Standardowo – podawali mi leki przeciwbólowe i uspokajające. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Wciąż kazali mi oddychać – pewnie dlatego, że przez okropny ból dosłownie wstrzymywałem oddech. Szczerze mówiąc nie pamiętam dokładnie. Właśnie przez leki, które mi podawali.

Ból odszedł w niepamięć

Następnego dnia powiedziałem, że nie chcę już brać tych medykamentów bo nawet nie chciało mi się wstawać z łóżka. Skupiałem się tylko na bólu i byłem nieszczęśliwy. Odwiedził mnie syn i przyniósł ze sobą waporyzator z olejkiem konopnym. Od razu z niego skorzystałem. Po kilku minutach nudności, poty i przede wszystkim ból – ustąpiły. Byłem w stanie samodzielnie wstać i chodzić. Postanowiłem skupić się na tym, aby jak najszybciej wydobrzeć. Nie mogłem tego jednak zrobić tymi wszystkimi lekami. Jak tylko zacząłem korzystać z waporyzatora wszystko stało się łatwiejsze. Drugiego dnia po operacji robiłem rzeczy, które inni robią dopiero po dwóch lub trzech tygodniach. Taki potencjał mają konopie. Nie umiem tego opisać, ale wierzcie mi. Jestem tego dowodem.

Lekarze nie mogli w to uwierzyć

Palę marihuanę i od czasu do czasu korzystam z waporyzatora. Wolę jednak palenie. Lubię ten szybki efekt szczególnie gdy odczuwam ból lub czuję, że za chwilkę będę miał atak paniki. Po chwili jestem spokojny i mogę normalnie funkcjonować. Wyjść do ludzi i nie obawiać się niczego. Medyczna marihuana zmieniła moje życie na lepsze. Częściej spędzam czas z rodziną. Miłość między mną i żoną odrodziła się. Jestem cierpliwy i umiem ją wysłuchać. Jestem w stanie bawić się z wnukami i robić wszystko na tyle na ile pozwala mi ciało po operacji pleców, którą przeszedłem.

Niepełnosprawność nie oznacza końca życia

Faktem jest to, że już nigdy nie będę w pełni zdrowy. Jednak napady padaczkowe, czy inne problemy zdrowotne nie oznaczają, że nie mogę cieszyć się życiem. Na chwilę obecną nie mogłoby być lepiej. Kocham siebie, kocham moją żonę, dzieci, wnuki. Kocham moje życie. A wszystko dzięki tej cudownej roślinie. Gdyby nie ona moje życie pewnie by się skończyło już lata temu.

Źródło: rxleaf.com


BEZPŁATNE KONSULTACJE KONOPNE
dostępne są na stronie www.BioHemp.pl


Sandra Jurkiewicz
O autorze:

ZOSTAW SWÓJ KOMENTARZ

Twój adres E-mail nie będzie publikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nasze kanały społecznościowe

Kontakt

MedycznaMarihuana.com
biuro@medycznamarihuana.com Poland